Kalipso
Zrobiło się trochę nudno. Hauru wciąż flirtował z dziewczyną z kawiarni, a my nawet nie mieliśmy jak ich podsłuchiwać. Ciris tak się zmęczyła robieniem zdjęć, że teraz siedziała z nami przy stoliku i pstrykała fotki wkurzonemu Rodowi. Nigdy nie lubił aparatu. Benvolio z Anti poszli na zakupy do jakiegoś butiku...
I wtedy wpadłam na genialny pomysł. Wyjęłam komórkę i napisałam do Hauru:
"O czym rozmawiacie?"
Zobaczyłam jak po drugiej stronie ulicy blondyn przeprasza dziewczynę i wyjmuje telefon.
"Cholera, Kalipso! Psujesz magię chwili! O Shakespearze. Weź nie przeszkadzaj. Idźcie do domu. Spotkamy się u mnie za trzy godziny."
Podniecona przekazałam informację reszcie. Musiałam przyznać, że Hauru wie co robi. A jednak nie rozumiałam tej dziewczyny - co może się podobać w tym aroganckim pozerze?
O 17:00 wszyscy siedzieliśmy w pokoju Hauru. Chłopak czekał na nas wylegując się w łóżku z błogim uśmiechem na twarzy.
- Opowiadaj! - Krzyknął Benvolio chwilę przed przewróceniem się przez próg.
- O czym rozmawialiście? - Spytała Ciris.
Blondyn usiadł na pościeli. Zajęliśmy miejsca obok niego i niecierpliwie czekaliśmy na informacje.
- Boże! Weź wyksztuś to z siebie - Powiedział Rod.
- Dzięki. - warknęła na niego Ciris.
Cóż. Perspektywa spędzenia wieczoru z moim chłopakiem była bardziej kusząca niż siedzenie tutaj ze znajomymi. Gra jeszcze ich na tyle nie rozruszała, żeby zapowiadało się na rozwój wydarzeń. No może Hauru coś by wymyślił, ale zaraz Anti i Ciris go doprowadzą do porządku.Z resztą wszystkie jego pomysły opierały się na jednym...
- Dobrze... - odpowiedziałam Rodowi. - Ale jutro znów widzimy się w tym samym miejscu o tej samej porze. Do jutra!
- Nie mogę się doczekać, Kalipso - Powiedział Hauru jak zwykle z psotnym uśmiechem.
Pokręciłam głową z rezygnacją. Kiedy wstałam, Benvolio prychnął. Chyba nie spodziewał się takiego obrotu sytuacji. Gdy wychodziliśmy usłyszałam jeszcze, jak Hauru z zapałem mówi do pozostałych:
- To co? Czworokącik?!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz