środa, 1 maja 2013

3. Przerwanie monotonii

 Kalipso

   Zakręciłam butelką. Wypadło na Benvolia.
 - Pytanie czy wyzwanie?
 - Niech będzie pytanie - odpowiedział przygładzając sobie grzywkę.
 - Czy któryś nauczyciel Cię podnieca?
   Ciris zachichotała.
 - Oczywiście, że nie! - odparł szybko Benvolio.
 - Zastanów się jeszcze raz. - Nalegałam.
   Zarumienił się, opuścił wzrok i nieśmiało zaczął mamrotać:
 - Kilka lat temu miałem geografię... Ale to było dawno!
   Hauru przysunął się trochę bliżej.
 - Mów dalej - zachęcił z perfidnym uśmieszkiem od którego zrobiło mi się niedobrze. Jednak Benvolio nie zauważając nic podejrzanego w jego głosie, kontynuował:
 - Nie była jakaś szczególnie piękna ani inteligentna, ale te jej oczy... To dlatego nic nie umiem z gegry.
 - I reszty przedmiotów - dodał złośliwie Rod.
  Chłopak chwycił butelkę i zakręcił nią opryskując się przy okazji resztkami Coli. Wypadło na Hauru. Zastanawiał się chwilę po czym zapytał:
 - A tak w ogóle to pytanie czy zadanie?
 - Wszystko mi jedno. - odpowiedział blondyn.
 - To niech będzie pytanie. O czym myślałeś na ostatniej matmie, wpatrując się w piersi Marty?
 - Czy by jej nie poprosić o korepetycje. Prywatne. U niej. - Odpowiedział nieskrępowany Hauru na co Benvoliowi opadła szczęka.
 Kolejną osobą wskazaną przez butelkę była Antiochis.
 - Wyzwanie - Westchnęła dziewczyna.
 - Pocałuj osobę spośród obecnych, która ci się najbardziej podoba.
 - Chyba zwariowałeś.
 - To nie wiedziałaś?! - zażartował chłopak - No nie wstydź się.
 - Mogłaś się tego spodziewać. To najstarsze wyzwanie świata. Nie wykazałeś się kreatywnością Hauru! - Wypomniałam mu.
   Na chwilę zapadła cisza. Wszyscy patrzyli wyczekująco na Antiochis. Dziewczyna nie wiedziała gdzie ma podziać wzrok. W końcu nie wstając z kolan podeszła do Hauru i go pocałowała. Na twarzy chłopaka rozkwitł błogi uśmiech. Skrzywiłam się mimo woli.
 - Przestań się szczerzyć jak idiota. Kręć, Anti. - mruknęłam.
   Dziewczyna zakręciła. Padło na Roda.
 - Wyzwanie. - powiedział od razu.
 - Zaśpiewaj "My Heart will go on".
 - To jakiś masochizm? - spytał oburzony.
   Dziewczyna nie odpowiedziała. Widząc to, Rod zaczął ledwie zauważalnie poruszać ustami.
 - Co ty tam mruczysz pod nosem? Głośniej bo nie słyszę! - Odezwał się Hauru pokładając się ze śmiechu na widok miny Roda.
   Chłopak zaczął "śpiewać" głośniej specjalnie dla Hauru prawie mówiąc i nie trzymając się żadnej melodii.
 - Romantycznie się zrobiło - rzucił sarkastycznie Hauru. Jak zwykle starał się błyszczeć w towarzystwie i do wszystkiego dorzucać swoje uwagi. W chwilach, takich jak ta, był nie do zniesienia.
 - Dobra, koniec tego dobrego. - rzucił Rod i zakręcił butelką.
   Tym razem wskazała na Ciris.
 - Pytanie. - powiedziała.
 - Co najbardziej cię pociąga w facetach?
 - Ale żeś wymyślił...
   Mój chłopak wyszczerzył zęby w złośliwym niby-uśmiechu. 
 - Najbardziej w facetach pociąga mnie kreatywność, odwaga i indywidualność. Trzy cechy, o których ty możesz tylko pomarzyć.
   Rod spojrzał na nią z politowaniem. Najwyraźniej nie wziął do siebie ani jednego słowa. Ciris załamała ręce z rezygnacją i zakręciła. Znów wypadło na Antiochis.
 - Pytanie czy wyzwanie?
 - Pytanie.
   Dziewczyna zaczęła się zastanawiać. Widać było, że nie chce dodatkowo upokorzyć przyjaciółki. To też mnie zdenerwowało. Przecież w tej grze nie powinno się traktować nikogo ulgowo! Czułam, że zaraz wybuchnę. W końcu Ciris spytała:
 - W jaki sposób chciałabyś umrzeć?
 - Chyba z wyziębienia. - odpowiedziała Antiochis po chwili namysłu, wpatrując się swoim zwyczajem w dal. - Człowiek po prostu słabnie, uspokaja się, zupełnie jakby zasypiał.
 - O czym my do jasnej cholery mówimy! - krzyknęłam nie wytrzymując.To nie tak miała wyglądać ta zabawa. Oczywiście wszyscy się na mnie spojrzeli z niemym pytaniem "Ale o co ci chodzi?". Zdenerwowana podniosłam się z trawy i kontynuowałam:
 - To jest strasznie nudne! Myślałam, że jak już zagramy, to się w końcu zrobi ciekawie. A tu zero entuzjazmu! Co z wami?
  Znajomi spojrzeli po sobie.
 - Całkowicie się zgadzam. - powiedział Rod, również wstając - To bez sensu, chodźmy do domu.
 - Przymknij się. Tobie nigdy nic się nie podoba. - warknął na niego Hauru - Co proponujesz, Kalipso?
   Szybko zaczęłam myśleć. Prawie od razu do głowy przyszedł mi genialny pomysł:
 - Zagrajmy tylko na zadania!
 - O nie... - jęknęła Antiochis.
 - To chyba niewiele zmieni... - powiedziała Ciris. - Skończy się na tym, że wszyscy będziemy się nawzajem obmacywać i całować.
 - Ja nie mam nic przeciwko! - wykrzyknął Hauru za co został zgromiony wzrokiem przez obydwie przyjaciółki.
   W duszy przyznałam im rację, ale nie zamierzałam się poddać. I wtedy mnie olśniło. 
 - W takim razie zagrajmy jeszcze inaczej. Jeden dzień - jedno zadanie. Ale nie takie przeciętne. To musi być coś wyjątkowego. Coś super trudnego do wykonania i żeby zajęło cały dzień - powiedziałam z blaskiem w oku poprawiając sobie ogromne okulary.
 - Ale jakiego typu zadania masz na myśli? - zapytał znienacka Benvolio. - Zupełnie nie rozumiem.
   Uśmiechnęłam się do niego. Był uroczy z tą swoją wieczną niewiedzą. Chyba jako jedyny dzisiaj mnie nie wkurzył. Odpowiedziałam mu:
 - Zrozumiesz jutro. Już ja coś wymyślę... Spotykamy się w sobotę o jedenastej w tym samym miejscu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz