Kalipso
Zakręciłam butelką. Wypadło na Benvolia.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Niech będzie pytanie - odpowiedział przygładzając sobie grzywkę.
- Czy któryś nauczyciel Cię podnieca?
Ciris zachichotała.
- Oczywiście, że nie! - odparł szybko Benvolio.
- Zastanów się jeszcze raz. - Nalegałam.
Zarumienił się, opuścił wzrok i nieśmiało zaczął mamrotać:
- Kilka lat temu miałem geografię... Ale to było dawno!
Hauru przysunął się trochę bliżej.
- Mów dalej - zachęcił z perfidnym uśmieszkiem od którego zrobiło mi się niedobrze. Jednak Benvolio nie zauważając nic podejrzanego w jego głosie, kontynuował:
- Nie była jakaś szczególnie piękna ani inteligentna, ale te jej oczy... To dlatego nic nie umiem z gegry.
- I reszty przedmiotów - dodał złośliwie Rod.
Chłopak chwycił butelkę i zakręcił nią opryskując się przy okazji resztkami Coli. Wypadło na Hauru. Zastanawiał się chwilę po czym zapytał:
- A tak w ogóle to pytanie czy zadanie?
- Wszystko mi jedno. - odpowiedział blondyn.
- To niech będzie pytanie. O czym myślałeś na ostatniej matmie, wpatrując się w piersi Marty?
- Czy by jej nie poprosić o korepetycje. Prywatne. U niej. -
Odpowiedział nieskrępowany Hauru na co Benvoliowi opadła szczęka.
Kolejną osobą wskazaną przez butelkę była Antiochis.
- Wyzwanie - Westchnęła dziewczyna.
- Pocałuj osobę spośród obecnych, która ci się najbardziej podoba.
- Chyba zwariowałeś.
- To nie wiedziałaś?! - zażartował chłopak - No nie wstydź się.
- Mogłaś się tego spodziewać. To najstarsze wyzwanie świata. Nie wykazałeś się kreatywnością Hauru! - Wypomniałam mu.
Na
chwilę zapadła cisza. Wszyscy patrzyli wyczekująco na Antiochis.
Dziewczyna nie wiedziała gdzie ma podziać wzrok. W końcu nie wstając z
kolan podeszła do Hauru i go pocałowała. Na twarzy chłopaka rozkwitł błogi uśmiech. Skrzywiłam się mimo woli.
- Przestań się szczerzyć jak idiota. Kręć, Anti. - mruknęłam.
Dziewczyna zakręciła. Padło na Roda.
- Wyzwanie. - powiedział od razu.
- Zaśpiewaj "My Heart will go on".
- To jakiś masochizm? - spytał oburzony.
Dziewczyna nie odpowiedziała. Widząc to, Rod zaczął ledwie zauważalnie poruszać ustami.
- Co ty tam mruczysz pod nosem? Głośniej bo nie słyszę! - Odezwał się Hauru pokładając się ze śmiechu na widok miny Roda.
Chłopak zaczął "śpiewać" głośniej specjalnie dla Hauru prawie mówiąc i nie trzymając się żadnej melodii.
- Romantycznie się zrobiło - rzucił sarkastycznie Hauru. Jak zwykle starał się błyszczeć w towarzystwie i do wszystkiego dorzucać swoje uwagi. W chwilach, takich jak ta, był nie do zniesienia.
- Dobra, koniec tego dobrego. - rzucił Rod i zakręcił butelką.
Tym razem wskazała na Ciris.
- Pytanie. - powiedziała.
- Co najbardziej cię pociąga w facetach?
- Ale żeś wymyślił...
Mój chłopak wyszczerzył zęby w złośliwym niby-uśmiechu.
- Najbardziej w facetach pociąga mnie kreatywność, odwaga i indywidualność. Trzy cechy, o których ty możesz tylko pomarzyć.
Rod spojrzał na nią z politowaniem. Najwyraźniej nie wziął do siebie ani jednego słowa. Ciris załamała ręce z rezygnacją i zakręciła. Znów wypadło na Antiochis.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Pytanie.
Dziewczyna zaczęła się zastanawiać. Widać było, że nie chce dodatkowo upokorzyć przyjaciółki. To też mnie zdenerwowało. Przecież w tej grze nie powinno się traktować nikogo ulgowo! Czułam, że zaraz wybuchnę. W końcu Ciris spytała:
- W jaki sposób chciałabyś umrzeć?
- Chyba z wyziębienia. - odpowiedziała Antiochis po chwili namysłu,
wpatrując się swoim zwyczajem w dal. - Człowiek po prostu słabnie,
uspokaja się, zupełnie jakby zasypiał.
- O czym my do jasnej cholery mówimy! - krzyknęłam nie wytrzymując.To nie tak miała wyglądać ta zabawa. Oczywiście wszyscy się na mnie spojrzeli z niemym pytaniem "Ale o co ci chodzi?". Zdenerwowana podniosłam się z trawy i kontynuowałam:
- To jest strasznie nudne! Myślałam, że jak już zagramy, to się w końcu zrobi ciekawie. A tu zero entuzjazmu! Co z wami?
Znajomi spojrzeli po sobie.
- Całkowicie się zgadzam. - powiedział Rod, również wstając - To bez sensu, chodźmy do domu.
- Przymknij się. Tobie nigdy nic się nie podoba. - warknął na niego Hauru - Co proponujesz, Kalipso?
Szybko zaczęłam myśleć. Prawie od razu do głowy przyszedł mi genialny pomysł:
- Zagrajmy tylko na zadania!
- O nie... - jęknęła Antiochis.
- To chyba niewiele zmieni... - powiedziała Ciris. - Skończy się na tym, że wszyscy będziemy się nawzajem obmacywać i całować.
- Ja nie mam nic przeciwko! - wykrzyknął Hauru za co został zgromiony wzrokiem przez obydwie przyjaciółki.
W duszy przyznałam im rację, ale nie zamierzałam się poddać. I wtedy mnie olśniło.
-
W takim razie zagrajmy jeszcze inaczej. Jeden dzień - jedno zadanie.
Ale nie takie przeciętne. To musi być coś wyjątkowego. Coś super
trudnego do wykonania i żeby zajęło cały dzień - powiedziałam z blaskiem w oku poprawiając sobie ogromne okulary.
- Ale jakiego typu zadania masz na myśli? - zapytał znienacka Benvolio. - Zupełnie nie rozumiem.
Uśmiechnęłam się do niego. Był uroczy z tą swoją wieczną niewiedzą. Chyba jako jedyny dzisiaj mnie nie wkurzył. Odpowiedziałam mu:
- Zrozumiesz jutro. Już ja coś wymyślę... Spotykamy się w sobotę o jedenastej w tym samym miejscu!